Piekło (2/2) – czy to jest biblijne?

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

hell04

W ostatnich latach nie pisze się tyle o piekle, co kiedyś, niemniej wcale nie dlatego, że temat ten zniknął ze świadomości ludzkiej. Dowód? Podam za „Wprost” (http://www.wprost.pl/ar/182304/W-co-wierza-Polacy/), iż 65% Polaków wierzy w istnienie piekła. „Wprost” nie pisze jednak, ilu z tych ludzi ma absolutnie niezmąconą pewność, że się tam nie znajdzie, ale opierając się na dyskusjach z ludźmi jestem pewien, że liczba ta byłaby dziesięcio-, a może i stukrotnie mniejsza.

W poprzednim artykule wykazałem, ile logicznych niespójności zawiera doktryna piekła, jednak logika nie może przesądzać o istnieniu piekła, gdyż po pierwsze nikt z nas nie potrafi używać wyłącznie absolutnie bezstronnych argumentów w logicznym rozumowaniu; po drugie – teoretycznie rzecz bioriąc, jeśli Bóg objawiłby coś, co sprzeczne jest z naszą logiką, wciąż powinniśmy to akceptować. To, że czegoś nie rozumiemy, nie musi wcale oznaczać, że jest to nieprawdą. Przyjrzyjmy się zatem troszkę temu, co Biblia mówi na temat „piekła”.

Piszę „troszkę”, bo chociaż uważam, że Biblia o piekle nie pisze absolutnie nic, to ludzka pomysłowość jest na tyle duża, że trudno znaleźć kartę Biblii, na której ktoś nie odnalazł odniesienia do piekła, i jeślibym chciał zająć się wszystkimi przypadkami, zajęłoby mi to kilka lat. Jeśli pojawi się taka potrzeba, rozwinę jeden z omawianych punktów w osobnym artykule.

Czytając powyższe być może od razu zakładasz, że nie będę pisał prawdy, gdyż widzisz w Biblii słowo „piekło”, a ja utrzymuję, że Biblia nic o piekle nie pisze. Zacznę zatem od… terminologii.

Odniosę się troszkę do języków oryginalnych, w których nie jestem bynajmniej ekspertem, jednak zaraz zobaczysz, że ekspertem tutaj być wcale nie trzeba.

Pisząc „piekło” będę miał – naśladując to, co głosi większość Kościołów – na myśli miejsce/stan, w którym nie zbawieni umarli znajdują się po śmierci lub po Sądzie Ostatecznym, i w którym pozostaną tam na wieczność. Nie interesuje nas w tej chwili kiedy/jak się tam znajdą, ważne jest, że jest to stan wieczny. Mniejsza też o to, czy dosłownie smażą się tam w ogniu lub przechodzą przez inne tortury czy też piekło jest to stan oddalenia od Boga. Zajmiemy się tylko tą częścią definicji piekła, która wspólna jest dla wszystkich Kościołów – czyli piekło to coś, co:

1.  jest karą, dotyczącą ludzi niezbawionych

2. nie ma końca.

Wyraz „piekło” występuje w polskiej Biblii – w zależności od tłumaczenia od 25 do 40 razy, jednak powstają tłumaczenia, które tego słowa już nie mają. Wiele też wydań w innych językach nie używa żadnych odpowiedników „piekła” (np. New American Bible z 1970 r.)  i wierzę, że kiedyś wyraz ten zniknie z Biblii zupełnie… bo tak naprawdęgo tam nie ma i powstał w wyobraźni tłumaczy.

Spójrzmy na wszystkie wyrazy tłumaczone na język polski jako piekło, i nie zajmie nam to dużo czasu.

1. Szeol / hades

Wyrazem często tłumaczonym jako „piekło” jest „szeol” (w Starym Testamencie ) i „hades” (w Nowym). Są one równoważne; bowiem kiedy autorzy NT cytują ST z wyrazem szeol, używają terminu „hades” – np. Ps 16:10 – Dz 2:31).

Nie jest to bardzo popularny termin, 64 przypadki wystąpienia „szeol” i 11 „hades” to, patrząc na objętość Biblii, niewiele. Termin „Pan” występuje przykładowo około 8000 razy, „ziemia” i „miasto” – po 1000 razy.

Co ciekawe, Biblia nigdzie nie definiuje terminu „szeol”. Kiedy znajdziemy i poczytamy w konkordancji wszystkie wersety, w których on występuje, widzimy, że jest to miejsce, do którego „idą” umarli. Napisałem „idą” w cudzysłowiu, bo w jaki sposób się tam znajdują, też nie jest nigdzie wyjaśnione. Idą tam wszyscy, niezależnie od tego, czy należeli do Narodu Wybranego, czy nie, także jeżeli w którymś miejscu w Biblii jest napisane, że ktoś chce tam nie iść, oznacza to tylko tyle, że „jeszcze” chce tam nie iść, czyli nie chce jeszcze umrzeć.

Czyli – iść do szeolu = umrzeć.

Zacytuję wspomniany wyżej Dz 2:31:

widział przyszłość i przepowiedział zmartwychwstanie Mesjasza, że ani nie pozostanie w Otchłani (oryg. hadesi), ani ciało Jego nie ulegnie rozkładowi.

 

Odnosi się to do Chrystusa – czyli, że i On był w „hadesie”. A przecież w Jego przypadku nie mogła być to kara za grzechy! Hades zatem nie może być karą za grzechy, i nie pasuje do naszej definicji piekła!

Zresztą niemal wszystkie nowsze wydania Biblii, również te katolickie, tłumaczą już hades jako otchłań – nie, jak wcześniej – piekło. Czyżby i największy z istniejących Kościołów zaczął się wycofywać?

Krótko mówiąc – szeol/hades nie może być piekłem, gdyż nie spełnia już wyżej wymienionego punktu pierwszego jego definicji.

A co z punktem drugim? Czy pobyt w piekle – hadesie – szeolu – nie ma końca?

Cytowany wyżej Dz 2:31 pokazuje jasno, że pobyt w otchłani nie jest nieskończony. Nie tyczy się to tylko Jezusa, bo pierwotny autor tych słów – Dawid – mówił przede wszystkim o sobie. Jeśli Bóg nie zostawi czyjejś duszy w hadesie, nie jest to miejse wieczne. Warunek z punktu drugiego definicji również nie jest spełniony.

Jakkolwiek zwolennicy piekła by tego nie chcieli, szeol nie może oznaczać piekła w dzisiejszym, „chrześcijańskim”, tego słowa znaczeniu.

Pójdźmy krok dalej – jako, że nie ma żadnej definicji „szeolu”, pojawia się pytanie, czy to jest w ogóle miejsce, czy może po prostu stan śmierci? To już jednak tylko możemy gdybać, jeśli mamy opierac się wyłącznie na Biblii, gdyż, jak już wspominałem, niczego ona w tej kwestii nie definiuje.

Jedynym fragmentem, który wyłamuje się z tego opisu szeolu, jest przypowieść o bogaczu i żebraku, ale – jak wykażę w artykule „Bogacz i Łazarz – wędrówka do piekła?” – jest to alegoria. „Łono Abrahama”, do którego odnosił się Jezus, nie oznacza przecież siedzenia u Abrahama na kolanach 🙂

devil_hell

2. Gehenna

Ten dziwny wyraz głównie „odpowiedzialny” jest za powstanie doktryny o wiecznych mękach w piekle. W najpopularniejszych polskich przekładach – Tysiąclatce i Biblii Warszawskiej – gehenna tłumaczona jest jako piekło.

Wyraz „gehenna” pochodzi od nazwy miejsca Gehinnom – co oznacza Dolinę Syna Chinnoma. Jest to jedna z dwóch dolin obok Jerozolimy. W Starym Testamencie można znaleźć odniesienia do tego miejsca w 2 Krn 28:3 i 33:6 oraz w Jer 7:31 i 19:2-6. Dowiadujemy się z nich, że w miejscu tym dokonywano bałwochwalczych ofiar na ludziach – konkretnie, spalano tam dzieci w ofierze bożkom: Molochowi, Baalowi i innym. Z tego powodu miejsce uważane to było za przeklęte.

Powszechnie uważa się, że w późniejszym okresie palono tam śmieci, i ogień był tam obecny non stop, ale kiedy szukałem rzetelnych źródeł tej informacji… nie znalazłem żadnych.

„Gehenna” (w greckim oryginale „geenna”) pochodzi od tego miejsca… ale nie jest do końca jasne, co współczesny Chrystusowi człowiek myślał, kiedy go słyszał. Kiedy większość Polaków słyszy nazwę miasta „Sopot”, na myśl przychodzą morze i słynne sopockie molo, kiedy zaś ktoś powie „byłem z Zakopanem” wiem od razu, że nie po to, by opalać się na plaży. Gdy współcześni Chrystusowi słyszeli o gehennie również ich umysły musiały kojarzyć od razu pewne rzeczy. Niestety, nie wiemy na 100%, co im się kojarzyło. „Gehenna” była używana kilkukrotnie w Biblii, jednak nigdzie nie znajdziemy jej definicji i wszystkich możliwych przykładów odnoszenia się do niej. Wyraz ten wszedł do obiegowego języka, ale nie sposób się dowiedzieć, jak był na codzień używany, bo 12 przykładów użycia w Nowym Testamencie, w dodatku wszystkie – z wyjątkiem jednego – w identycznym kontekście, to tak naprawdę bardzo niewiele.

Zajrzyjmy do Biblii.

Gehenna występuje zatem w Biblii 12 razy, 11 razy w Ewangeliach synoptycznych i jeden raz w Liście Jakuba, przy czym w tym ostatnim przypadku użycie jest wyraźnie metaforyczne:

Język jest wśród wszystkich naszych członków tym, co bezcześci całe ciało i sam trawiony ogniem piekielnym [Gehenny] rozpala krąg życia. (Jakuba 3:6b)

Kontekst mówi o bluźnierczej mowie – nie ma ani słowa i życiu pozagrobowym. Zostaje nam zatem 11 fragmentów, w których wyraz gehenna jest użyty. We wszystkich występuje on w tym samym kontekście. Zajrzyjmy do jednego fragmentu, w którym gehenna występuje aż 2 razy:

Ewangelia Marka 9:43-48
Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony.
I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie, chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła.
Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie umiera i ogień nie gaśnie.

Kiedyś czytałem ten tekst mnóstwo razy… i powodował u mnie lęk… dzisiaj natomiast widzę, że tak naprawdę nie widziałem, co tu jest napisane; widziałem jedynie kościelną interpretację. Bo gdybym widział sam tekst, powinienem poczynić kilka interesujących obserwacji. Takich jak:

Sprawy opisane w tym fragmencie dotyczą ludzi żywych, nie umarłych.

Jakkolwiek nieprawdopodobne może się to wydać, odpowiedz na pytanie – kiedy powinniśmy sobie odciąć ręce, by uniknąć piekła? Teraz czy po śmierci? Przecież, jeżeli odetnę sobie rękę tutaj, to, gdy umrę, w momencie „sądu” albo będę bezkształtnym duchem (jak wierza niektórzy), albo zmartwychwstanę z nowym ciałem i obiema rękami. Czy jeżeli ktoś w wypadku straci ręce i nogi, w „życiu wiecznym” też będzie pozbawiony kończyn? Nie chciałbym, szczerze mówiąc, takiego życia wiecznego.

No tak, ale przecież „życie wieczne” lub „Królestwo Boże” nie dotyczą spraw na ziemi, czyż nie?

Przypominam – rozważamy tekst napisany tysiące lat temu, w zupełnie obcych nam reliach, w nieużywanej od wielu wieków odmianie języka greckiego. Wydaje nam się, że rozumiemy doskonale, co oznacza termin „życie wieczne” ale nie dlatego, że sami doszliśmy do tego studiowaniem tekstów biblijnych, tylko… nauczono nas tego w kościele. Tylko dlatego, że religia podaje te rzeczy „do wierzenia”, nie musi to oznaczać, iż jest to prawda. Zajmę się tymi tematami jak tylko czas pozwoli w osobnych artykułach, na razie tylko nadmienię, że oba te terminy – Królestwo Boże i życie wieczne – jednak dotyczą życia tu, na ziemi. Na razie zwróćmy uwagę na jedną ciekawą konstrukcję –  omawiany fragment Ewangelii Marka to jeden pomysł, rozwinięty trzykrotnie, z użyciem częściowo różnych słów.

Ten sam termin mamy podany na trzy różne sposoby, co powinno pomóc w jego lepszym rozumieniu:

 Życie wieczne (1) oznacza Królestwo Boże (2) i oznacza życie (3)

ogień nieugaszony (1) oznacza piekło(Gehenna) (2) i oznacza miejsce, gdzie robak nie umiera (3)

Życie wieczne w naszym języku oznacza życie bez końca, ale wśród biblistów wyraz aionios, tłumaczony tu jako „wieczny”, jest powodem ogromnych sporów. W Nowym Testamencie i w Wulgacie (greckim, starożytnym tłumaczeniu Starego Testamentu) tłumaczony jest przeróżnie, przykładowo jako „dawny”, „stary” (Psalm 77:6; Przysłów 22:28). Coś nie tak, by ten sam wyraz raz tłumaczyć jako „stary”, a kiedy indziej „wieczny”, czyż nie? Tłumaczenie aionios jako wieczny wydaje się przykładowo dziwne w Hbr 6:12 – co to znaczy wieczny sąd? Bóg będzie kogoś sądził bez końca? Albo Mk 3:29 – wieczny grzech? Ktoś zamierza popełniać jakiś grzech w nieskończoność?

Widać bezspornie, że przynajmniej w niektórych przypadkach, aionios bez wątpienia nie oznacza „wieczny”, a więc wybranie go do omawianego fragmentu było interpretacją tłumaczy! Czy poprawną?

Dosłownie aionios pochodzi od aion – wiek, pewien okres czasu. Aionios dosłownie oznacza „odnoszący się do wieków” lub „trwający wiek/wieki”. W anglojęzycznej literaturze często spotykałem się z następującym stwierdzeniem – niemożliwe jest, aby wyraz „aionios” mógł oznaczać coś nieskończonego, skoro aion oznacza coś skończonego – wiek, okres czasu.

W języku angielskim ciężko to sobie wyobrazić, mało wspólnego mają wyrazy „eternal” i „age” – ale po polsku? Wieczny i wiek! Jasne, tylko… takie analogie nie mają sensu. p Istnieje zbyt wiele różnic między językiem greckim I wieku i polskim XXI wieku aby szukanie podobieństw w konstrukcjach językowych miało jakikolwiek sens. Zastanawiam się tak w ogóle, czy podobieństwo między „wiek” i „wieczny” w języku polskim nie ma swojej genezy w nadinterpretacji Biblii, którą ktoś rozpowszechnił setki lat temu 🙂

Nigdzie w Biblii nie znalazłem słowa, które można przetłumaczyć bez żadnych wątpliwości na słowo „wieczny”.

Nie jest natomiast dyskusyjny zwrot „gdzie robak nie umiera„. W umysłach wyszkolonych przez religię powstaje obraz wiecznie płonącego robaka, który cierpiąc, nie umiera; albo robaka zjadającego przez nieskończoność nasze ciało… I znajdziesz takie wyjaśnienie nawet w popularnych komentarzach biblijnych! Tymczasem sprawa jest banalna; aby ją zrozumieć, wszystko, co musisz zrobić, to zajrzeć w inne miejsce Biblii:

A gdy wyjdą, ujrzą trupy ludzi, którzy się zbuntowali przeciwko Mnie: bo robak ich nie zginie, i nie zagaśnie ich ogień, i będą oni odrazą dla wszelkiej istoty żyjącej. (Iz 66:24)

O kim tu mowa? O trupach! W Księdze Izajasza znajduje się bardzo wyraźna analogia do omawianego fragmentu z Mk  9! Mamy i ogień nie gasnący, i robaka, który nie ginie. Ciała ludzi zostaną zniszczone! Nie ma mowy o torturach!

Niełatwo zrozumieć dosłownie zwrot „ich robak nie umiera”, ale chodzi o to, że ludzie umrą, a ich ciała zgniją do końca, robaki dokończą dzieła i nie ustaną, aż wszystko nie zginie.

Nie wydaje się to wszystko banalnie proste, zgodzę się! Tekst ten pisany był 2000 lat temu, pojęcia w tamtej kulturze językowej mogą być dzisiaj niezrozumiałe nawet przez językoznawców, ale kontekst pokazuje ponad wszelką wątpliwość, że nie chodzi tutaj o żywych ludzi – ani na tym, ani na „tamtym” świecie – i ich cierpienia! Mowa o ludzkich zwłokach!

O czym jednak Jezus mówił w tym fragmencie? I co to w ogóle jest gehenna?

Uwaga, bardzo ważny akapit, proszę o maksymalne skupienie:

W 70 roku naszej ery dokonała się niewyobrażalna rzeź ludzi. Rzymianie oblegli i zaatakowali Jerozolimę. Według współczesnego tamtym czasom historyka Józefa Flawiusza, zginęło wówczas milion sto tysięcy Żydów. Zmasakrowaniu mieszkańców towarzyszyło spalenie miasta. Nowy Testament zawiera wiele ostrzeżeń przed tym wydarzeniem, jednak religia wypacza ich sens i interpretuje je jako zapowiedzi wiecznych tortur w piekle.

(Tacyt podawał, że zginęło 600 tysięcy Żydów, wiele nowszych źródeł podawało jeszcze o wiele mniejsze liczby, niemniej bez wątpienia była to hekatomba nie mająca współcześnie podobnych).

Proszę, przeczytaj powyższy akapit… tyle razy ile trzeba. A później popatrz na to zdanie, wypowiedziane przez Jezusa:

Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. (Mt 24:34)

Wiele sekt musiało się zmierzyć z tym tekstem, gdy obliczali swoje daty końca świata; cóż to oznacza ów wyraz – pokolenie? W zależności od tego, co przyjmiemy, możemy dojść do różnych wniosków. Może „pokolenie” oznacza Izrael? Może chrześcijan, Kościół?

Na ogół w Biblii najprostsze wyjaśnienie jest prawdziwe. Grecki wyraz oznaczający pokolenie – genea – występuje w Nowym Testamencie 43 razy i zawsze odnosi się do zwykłego pokolenia ludzi – jak np. tu:

Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń (Mt 1:17)

Ciekawostka – z prostych obliczeń Biblijnych dat (zainteresowanych odeślę do źródeł), wynika że Biblijne pokolenie ma 44-45 lat.

A zatem co najmniej niektóre z rzeczy, o których Jezus mówił, miały spełnić się w ciągu następnych 45 lat. I spełniły się – w 70 roku. Wtedy do Rzymianie wtargnęli do Jerozolimy, spaliwszy ją wraz z mieszkańcami w… ogniu nieugaszonym

Wydaje się to naciągane? Piekło naciągane jest o wiele bardziej.

Poza tym… jeśli Mk 9:43-48 mówi realnie o piekle, istnieją tylko 2 realne alternatywy zbawienia- albo bezgrzeszność albo stopniowe pozbawianie się różnych organów. Dlaczego bezgrzeszność? A dlatego, że we fragmentach, gdzie mowa o gehennie, normy moralne zdają się być absurdalnie podniesione a kary niewspółmierne do przewienień – do tego stopnia, że trzeba być chyba wolnym od najmniejszych przewinień, bo za byle co czeka… piekło… Spójrz na fragment z Kazania na Górze:

A Ja wam powiadam: Każdy, kto gniewa się na swego brata, będzie winien sądu. A kto powie swemu bratu: głupcze, będzie winien Najwyższej Rady. A kto powie: bezbożniku, będzie winien piekła ognistego. (Mt 5:22, BP)

Nie wiem, jak ty, ale mnie nie raz zdarzło się nazwać kogoś bezbożnikiem! Czyli idę do piekła – i choćbym żył świętym zyciem przez 80 lat, nic tego nie zmieni! Widzimy, do jakich idiotyzmów doprowadza wyrywanie wersetów z kontekstu?

Jeśli ręka jest dla ciebie powodem do grzechu, lepiej ją odetnij… czy KTOKOLWIEK, KIEDYKOLWIEK, słyszał, aby nawet najwięksi religjijni fanatycy (i nie używam tego wyrazu pejoratywnie) coś takiego robili?

Ilu z ponad 2 miliardów ludzi, którzy się obecnie podają za chrześcijan, odcięło sobie kończyny lub wyłupało oczy?

Obawiam się, że ani jeden. O tym raczej pisałyby gazety.

Czy więc nikt nie zważa na słowa Jezusa?

Ja wierzę w autentyczność słów Jezusa w Biblii. Czemu zatem sobie nie odciałem ręki? Nie wierzę, że Jezus tego od kogokolwiek chciał. Dzięki temu nie osiągnie się bezgrzeszności. A czy wyłupanie oka zagwarantuje mi czystość myśli? Będę miał drugie oko. Wyłupię oba? Zostanie mi wyobraźnia. A mózgu sobie nie wyłupię.

Z tego wszystkiego wysnuwa się jeden wniosek – niezależnie od tego, jak tłumaczy ten fragment przeważająca większość Kościołów, nie możemy go odczytywać dosłownie, bo dochodzimy do wielu absurdów!

Wiem doskonale po sobie, że bardzo trudno zmienić sposób odczytywania jakiegoś fragmentu Biblii, jeżeli widziało się go w jakiś konkretny sposób przez wiele lat. Apeluję jednak – poszukaj w tym wszystkim logiki. Religia każe ci wierzyć i indoktrynuje cię od dziecka. Skoro wszyscy w coś wierzą, jak można to kwestionować?

A skoro miliardy much lubią lizać odchody, też powinniśmy to robić?

Gehenna odnosi się do mającej niedługo nastąpić zagładzie Żydów i główną misją Jezusa było przestrzeganie Izraela przed nią. Izrael jednak nie uwierzył, i niemal w całości zginął podczas oblężęnia Jerozolimy.

A zatem…

 Co Biblia mówi na temat piekła?

Nic. Mówi o hadesie/szeolu, który jest po prostu grobem wszystkich zmarłych; i mówi o gehennie, która jest wydarzeniem historycznym.

Gdyby piekło było prawdziwe, byłaby to niewątpliwie najbardziej przerażająca rzeczywistość, jaką sobie możemy wyobrazić. Dziwię się chrześcijanom wierzącym w istnienie piekła, że nie biegają nieustannie po szpitalach, hospicjach, i nie błagają ludzi, by uwierzyli, bo jak nie, to czeka ich wieczność w ogniu.

Dziwiłbym się też apostołowi Pawłowi. On był „Apostołem Pogan”, czyli – naszym (a na pewno moim). Jest autorem połowy ksiąg Nowego Testamentu… i nigdzie nie widzę, by gdziekolwiek wspominał o piekle. Nie widzę nawet, by namawiał odbiorców swoich Listów do ewangelizacji wszystkich ludzi. Nie pisał, byśmy pomyśleli o naszych niezbawionych dzieciach/współmałżonkach/rodzicach i modlili się o nich i agitowali ich, by „oddali swe życie Jezusowi”.

Strach przed tym, co stanie się z nami po śmierci, jest w Nowym Testamencie zupełnie nieobecny!

Biblię uważam za genialną księgę, nie mającą sobie równej, ale im więcej ją studiuję, tym bardziej się zdumiewam – jednak nie tylko nad jej geniuszem, ale także nad przewrotnością rodzaju ludzkiego, który wymyślił tak pokrętną jej interpretację, że Dobra Nowina jest pełna strachu i niepewności… i wciąż, ogromna większość chrześcijan przyjmuję ją bezkrytycznie!

Uwolnienie umysłu z tego systemu nie jest bynajmniej proste – i często trwa lata, aż naprawdę przestaniesz się bać religjijnych bzdur. Ale warto – odmieni to sposób, w jaki widzisz Boga. Nie trzeba będzie się więcej zastanawiać, jak miłosierny Bóg stworzył tak potworną karę – bo nikt jej nie stworzył, poza chorą wyobraźnią przywódców religijnych!!!

devil

Ostatnia edycja – 15 stycznia 2018

Przeczytaj także:

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

4 myśli nt. „Piekło (2/2) – czy to jest biblijne?

  1. Pingback: Czy Bóg mnie kocha? | Pewność Zbawienia

  2. Ciekawe spostrzezenia i argumentacja. Rozniez od wielu lat rozmyslam nad Pismem Św. Nasuwaja mi się podobne wnioski dotyczące zbawienia oraz religii. Jednak nie do końca przekonuje mnie Gehenna jako zniszczenie Jerozolimy. Co ma wspolnego gorszace czy grzeszaca reka i odciecie jej z przezyciem nadchodzacej zaglady Jerozolimy??? Czy czasem Dolina Hinnoma to nie jezioro ognia o ktorym mowa w apokalipsie? Czy nie jest tam napisane ze jest to druga śmierć?

    • Zdecydowanie się zgadzam, iż nie jest łatwo dojrzeć związku między „grzeszącą ręką” a zniszczeniem Jerozolimy! O wiele trudniej jednak dojrzeć logiczny jej związek z życiem wiecznym. Czyżbyśmy mieli nauczać odcinania rąk czy wyłupywania oczu, aby odziedziczyć życie wieczne? Na przykładzie Mt 5:22 widać, że Jezus mówi o „TYM” życiu, nie o „TAMTYM” (Wysoka Rada to bez wątpienia Sanhedryn – czy naprawdę za powiedzenie „Raka” czekałby ludzi „tylko” ziemski sąd, a za powiedzenie „głupcze” – wieczne piekło ogniste?? Toż żaden Kościół nie naucza, że do piekła się idzie za powiedzenie czegoś tam… tylko za brak wiary – o której Kazanie na Górze w ogóle nie wspomina).

  3. A i tak w ogóle to Gehenna potem stanie się świętym miejscem .

    Jeremiasza 31:40 – 40 I cała Dolina Zwłok i Popiołu, i wszystkie zbocza w kierunku potoku Kidron aż do rogu Bramy Końskiej ku wschodowi będą poświęcone Panu; nie będzie już spustoszone ani zburzone na wieki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *