Bogacz i Łazarz – wędrówka do piekła?

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

lazarus_rich_man1

Jednym z ulubionych fragmentów obrońców piekła jest przypowieść o bogaczu i Łazarzu z Ewangelii Łukasza. Nie zamierzam teraz dyskutować o piekle (robię to przykładowo tu i tu), ale zajmę się poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie: jakim cudem większość chrześcijan dzisiaj widzi w tej przypowieści rzeczywisty obraz wiecznego przeznaczenia mas ludzi?

Przyznam, że i dla mnie kiedyś tekst ten był niepokojący. Tradycja religijna bardzo mocno podkreśla, że jakakolwiek alternatywna jego interpretacja jest herezją i podważaniem słów samego Jezusa. Któż by chciał je podważać? Więc wyłączamy myślenie i wczytujemy w tę przypowieść wszystko, co nam religia każe.

Co możemy powiedzieć o Przypowieści o bogaczu i Łazarzu? Przypowieść ta zapisana jest jeden raz, w Ewangelii Łukasza:

żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą. (Łk 16:19-31)

Przypowieść ta powiada historię dwóch ludzi – i podzielona jest ona na dwie części. Pierwsza część mówi o ich losach za życia, druga – po śmierci. Bohaterami są ‘pewien człowiek bogaty’ i ‘żebrak, okryty wrzodami, o imieniu Łazarz’.

Wiemy o nich bardzo mało. Bogaty człowiek był bogaty i świetnie się bawił; biedny był… biedny (w porządku, nie ma tam słowa ‘biedny’, ale bogatych żebraków wtedy nie było, teraz w Nowym Jorku zbierają do 400 dolarów dziennie) i schorowany. Najciekawsza część historii dzieje się po tym, jak obydwaj umierają. Gdzie się teraz znajdują?

I to jest dobre pytanie, i – jak się okazuje – bardzo kontrowersyjne.

Omawiany fragment wpierw podaje, że żebrak umarł i został zaniesiony przez aniołów na „łono Abrahama”. Jak Biblia gruba i szeroka, nigdzie nie ma określenia „łono Abrahama”, i to już dla mnie byłbym pierwsza wskazówka, by przypowieści tej nie traktować dosłownie. Dalej takch wskazówek jest o wiele więcej.

Bogacz był natomiast… w otchłani… Wiele innych tłumaczeń, głównie starszych (m.in. bardzo poważana w Polsce Biblia Gdańska lub jeszcze bardziej (nierzadko do przesady) poważana angielskojęzyczna King James) ma tam słowo „piekło” (hell). Widziałem też tłumaczenie ‘kraina umarłych’. Tak sporo kontrowersji sprawia wyraz ᾅδῃ (hades), o którym piszę tutaj.

Co dalej ciekawego widzimy? W hadesie znajduje się nie tylko bogacz, ale i Łazarz nie jest zbyt daleko, na tym łonie abrahamowym, skoro się słyszą! Czy ludzie z nieba i piekła mogą prowadzić ze sobą dyskusje? Coś tu nie pasuje. W hadesie ludzie nie powinni mieć żadnej świadomości, a zatem i nie mogli ucinać sobie pogawędek. Sprawa się zatem komplikuje!

Co wiemy więcej? Bogacz był „pogrążony w mękach”. Tutaj zaczynamy myśleć o piekle. Poza tym bogacz dalej mówi „bardzo cierpię w tym płomieniu”…

Czyż nie wygląda na piekło?

Hmm… jeśli spróbujemy odczytywać tę historię dosłownie, widzimy, że ogień ten i męki nie są na pewno porównywalne z dosłownym płomieniem, bo będąc w prawdziwym ogniu, nikt nie jest w stanie prowadzić dyskusji. Również, zwilżenie języka, o które prosi bogacz, nie wydaje się w jakikolwiek sposób złagodzić cierpień płonącego człowieka. Wiadro wody – to już prędzej.

lazarus_rich_man3

Kiedy natomiast myślimy o zwilżeniu języka? Kiedy… zaschnie nam nieco w ustach! Osobiście widzę tutaj jakiś rodzaj przenośni. Bogacz wiedział, że „ma problem”, i bał się czegoś – może przyszłości? Był zdenerwowany, i zaschło mu z tego zdenerwowania w ustach!

Bogacz następnie usiłuje przestrzec swoich braci na ziemi przed tym miejscem męki, tymczasem jednak w Starym Testamencie nie znajdujemy przecież żadnych opisów lub przestróg przed żadnym miejscem męki! Widzę tutaj, że Jezus odnosił się raczej do podań i przesądów faryzejskich, a nie do głębokiej teologii. Pamiętajmy, że celem przypowieści jest zwrócenie czyjejś uwagi na coś, nie wykład teologii systematycznej! Wspomnienie o podobnych wierzeniach, łącznie z wymienionym „łonem Abrahama”, można znaleźć m.in. w apokryficznej 4 Księdze Machabejskiej 13:7.

Kolejna interesująca obserwacja – czy gdziekolwiek jest napisane, że bogacz był złym człowiekiem? Napisane jest jedynie, że jest bogaty. Same bogactwo nie jest złem; najbogatsza osoba na świecie to przecież Bóg 🙂

A gdzie jest napisane, że Łazarz był dobrym człowiekiem? Jedyne, co wiemy o nim to to, że był biedny i schorowany!

Rysuje się obraz nieba/piekła, gdzie ludzie mają po prostu odwrotny los do ziemskiego, niezależnie od swoich moralnych wyborów? Nie widzisz, jakie to bezsensowne? Można za to zrozumieć teraz wysyp ascetów w różnych okresach historii. Wszystko, co trzeba zrobić, by być zbawionym, jest… uczynić się biednym!

Tworzenie teologii na podstawie tej przypowieści jest absurdem! I, co jest bardzo znaczące w przypadku dzisiejszych liderów religijnych, wybiórczo interpretujących Biblię – nikt nie próbuje w ten sam sposób rozgryzać pozostałych przypowieści i traktować je dosłownie! Pamiętacie przypowieść o 10 talentach? O pannach mądrych i głupich? O nieuczciwym rządcy? Nikt się nie zastanawia, czy naprawdę gdzieś tam istniało – lub będzie istnieć – 5 panien mądrych i 5 głupich – i dlaczego pan im później nie otworzył, gdy pukały, i dlaczego mówił im, że ich nie zna, tylko dlatego, że zabrakło im oliwy? Nikt się nie zastanawia nad szczegółami, bo przypowieści nie są po to, by je analizować.

Najlepszym współczesnym odpowiednikiem przypowieści są… dowcipy. Tak! Chodzi w nich przede wszystkim o puentę! W przypadku dowcipów o Jasiu, czy ktoś się będzie zastanawiał, jak Jasiu ma nazwisko i w jakim mieście mieszka? Czy w dowcipach o tym, jak ktoś umarł i stanął przed świętym Piotrem, zastanawiać się będziemy nad realizmem tej sytuacji?

Nie! Ważna jest puenta i w przeważającej większości dowcipów, ich szczegóły, nazwiska, miejsca itp. są zupełnie nieistotne.

Są jednak wyjątki od tej reguły. Popatrz na ten – średnio śmieszny – dowcip:

Jasio do taty:
– Tato, jak dorosnę to zostanę premierem!
– Jasiu, żeby zostać premierem to trzeba rosnąć, rosnąć, rosnąć. Może najpierw zostań prezydentem?

Cytuję go w 2014 roku i niemal każdy Polak, słysząc go, ma konkretne nazwisko na myśli. Nikt jednak nie zastanawia się nad nazwiskiem Jasia czy też tym, czy dana sytuacja miała miejsce w poniedziałek czy we wtorek. Jeżeli teraz, kiedy to czytasz, jest rok 2020, jest bardzo możliwe, że nawet nie wiesz, o kim ten dowcip był. I będzie ci bardzo trudno rozsądzić, które osoby w tym dowcipie są „znaczące”, a które nie. I myślę, że dokładnie taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku omawianej przypowieści o bogaczu i Łazarzu.

Ale myślę też, że jest nam jednak dane rozwikłać zagadkę ukrytej treści!

Wpierw łatwiejsza część: Łazarz. Czy to imię nie wydaje się znane też z innego miejsca w Biblii? Oczywiście, w Ewangelii Jana znajduje się historia wskrzeszenia Łazarza z martwych? Co napisałem? Wskrzeszenia z martwych?

Czy nie do tej historii odnosi się Jezus w Łk 19:31, mówiąc: ” Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą „?

Ilu ludzi powstało z martwych? Baaardzo niewielu! Czy przypadkiem może być, że imię Łazarza pojawia się tylko w dwóch miejscach w Biblii, i za każdym razem w kontekście jest powstanie z martwych i że jest to jedyna przypowieść Jezusa, w której jest użyte imię własne?

Widzę tu wyraźnie, że Jezus mówił o tym samym Łazarzu, którego wskrzesił z martwych. Być może była to też dla Niego sprawa, w której się bardzo emocjonalnie zaangażował, jako że Łazarz był Jego przyjacielem (J 11:11) – i być może nareszcie zrozumiałem wyjaśnienie słynnego, najkrótszego wersetu w Biblii:

I zapłakał Jezus (J 11:35)

Może rzeczywiście Łazarz umierał w okrutnych warunkach?

Pozostała druga osoba dramatu – bogacz. Troszkę za dużo szczegółów jest na jego temat, bym uwierzył, że to byle jaki bogacz. Po pierwsze, ubierał się w bisior. Są znane co najmniej dwa rodzaje bisioru, jeden z nich wytwarzany z małży morskich; jedno jest pewne – to droga rzecz. A gdy poszukamy w Biblii słowa „bisior”, najwięcej znajdziemy go w Księdze Wyjścia.

Zrobili także tuniki tkane z bisioru dla Aarona i jego synów, oraz tiarę z bisioru, mitry z bisioru i lniane spodnie z bisioru kręconego, oraz pas z bisioru kręconego, z fioletowej i czerwonej purpury, z karmazynu, wielobarwnie wyszywany, jak Pan nakazał Mojżeszowi. (Wj 39:27-29)

O czym tu mowa? O szatach arcykapłana! A kto był wówczas arcykapłanem? Kajfasz! I tak się = „przypadkowo” składa, że bezpośrednio po wskrzeszeniu Łazarza, kiedy to tłumy ludzi zaczynają wierzyć w Jezusa, Kajfasz pierwszy wychodzi z propozycją zabicia Go (J 11:49). Kiedy zaś zajrzymy do opisów historyka I wieku, Józefa Flawiusza, dowiadujemy się, że… Kajfasz miał pięciu braci !!! A co mówił bogacz? „Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”...

Kolejny przypadek? Może tak. Nie zamierzam się upierać. Ja jednak widzę w tym wielki sens.

Jeszcze jeden zastanawiający fakt: porównaj ostatnie słowa przypowieści i bogaczu i Łazarzu:

Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą (Łk 16:31)

ze słowami Jezusa z Ewangelii Jana – tej samej, gdzie występuje historia wskrzeszenia Łazarza:

„Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli? ” (J 5:46-47)

Sens ten sam – jeżeli ktoś naprawdę uwierzył temu, co mówi Stary Testament, uwierzyłby i w Jezusa. Jeżeli zatem fragment ten wywoływał w tobie – jak kiedyś we mnie – strach – zapomnij o nim. Przypowieść o bogaczu i Łazarzu służyła głównie ostrzeżeniu, że Bogu nie podobają się pseudoreligijne zachowanie niektórych Żydów – Kajfasza w szczególności. A to, że Jezus użył zupełnie nieprawdopodobnego opisu sytuacji po śmierci? Tak, jak w dowcipach, nie ma sensu rozstrząsać wszystkich szczegółów, jeśli rozumie się puentę!

lazarus_rich_man2

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

Przeczytaj także:

4 myśli nt. „Bogacz i Łazarz – wędrówka do piekła?

  1. Uważasz, że Maria i Marta – siostry Łazarza pozwoliłyby na to, żeby schorowany i głodny brat leżał i umarł gdzieś przed bramą jakiegoś bogacza, żeby jego wrzody lizały psy? Hmmm… Twoją hipotezę można by ratować tym, że po wskrzeszeniu, Łazarz miał taką śmierć jak w przypowieści, ale to tylko domniemania.

    • Być może nie podkreśliłem tego wystarczająco dobitnie w moim artykule i trzeba go przeredagować? Historia Łazarza i bogacza nie jest prawdziwą historią, jest w niej mnóstwo rzeczy zupełnie nierealnych i niemożliwych; jest przypowieścią z kilkorgiem alegorii.

  2. Jest taka teoria że kiedyś przed śmiercią Jezusa ludzie nie mogli być zbawieni więc Bóg kładł ludzi słuchających jego nakazów w lepszej części hadesu tzw”raj” , a dopiero po śmierci Jezusa on ich zabrał ze sobą do nieba . Podpierają się tym że Jezus wstąpił do hadesu a przed śmiercią powiedział łotrowi że dziś będzie z nim w raju . Ale dla mnie jest to nie logiczne bo Jezus nie umarł tego samego dnia co łotr . A hades/sheol w biblii zawsze odnosił się do grobu ziemskiego , raj był zrównany ze słowem 3 niebo więc nie mógł być pod ziemią .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *