Chorujesz, bo zgrzeszyłeś! 1 Kor 11:30

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

Czy cierpienie jest nieodłącznym elementem życia człowieka na ziemi? Większość ludzi zapewne się zgodzi, że tak jest. I zazdroszczą oni tym, którzy uważają inaczej.

Są różne formy cierpienia, ale spójrzmy tylko na cierpienie fizyczne. Różne formy bólu i dyskomfortu towarzyszą nam całe życie jednak są dla nas pomocne – na ogół niosą dla nas bezcenne informacje które pomagają nam przeżyć cało i zdrowo. Oparzony palec boli, ale dzięki niemu wiemy, że nie powinniśmy wskakiwać do ogniska. Zwichnięta kostka każe nam ograniczać do minimum jej ruch, co przyśpiesza rekonawlescencję.

Problem celowości cierpienia jest już bardziej skomplikowany w przypadku

 

???????????????chorób przewlekłych, które wciąż, pomimu ogromnego postępu medycyny, występują zdecydowanie częściej, niż byśmy chcieli – najprawdopodobniej znasz kogoś z rodziny lub znajomych, kto taką chorobę ma. Jeśli sam jej nie masz, można powiedzieć, że nie cierpisz, ale… cierpienie kogoś z rodziny lub znajomych będzie dla ciebie również cierpieniem, być może większym, niż gdyby problem dotyczył ciebie. Na pewno większość rodziców zamieniłaby się miejscem z cierpiącymi dziećmi bez chwili wahania.

Jakie jest źródło cierpienia?

Pewien znany mi człowiek, gorliwy chrześcijanin, utrzymuje, iż w momencie, kiedy postanowił żyć dla Boga „na całość”, został „obdarzony” przewlekłą, nieuleczalną chorobą. Utrzymuje on również, że stanie się tak (lub podobnie) z niemal każdym, który postanowi być gorliwym uczniem Chrystusa.

Kiedy mi o tym powiedział, zacząłem się bać. Z jednej strony chciałem żyć „na całość” dla Boga, ale zdecydowanie nie chciałem przewlekłej choroby. To powodowało wyrzuty sumienia – to Jezus Chrystus umarł dla mnie, a ja nawet nie chcę się troszkę poświęcić i przyjąć na siebie jakąś chorobę?

Miotałem się zatem między strachem przed chorobą i strachem przed zawiedzeniem mojego Boga. I tylko… gdzieś, w głębi umysłu, zaczęło kiełkować pytanie, które ośmieliłem się zadać dopiero wiele lat później:

Czy Bóg nie potrafi uczynić mnie wiernym bez ciężkiej choroby?

Później pojawiło się parę innych pytań:

Czy wszyscy wierni Bogu ludzie mają przewlekłe choroby?
Analogicznie, czy bycie zdrowym dowodzi, że się Bogu wiernym nie jest?

I wreszcie, pytanie najważniejsze, przynajmniej dla chrześcijan:

Gdzie w Biblii jest napisane, że wszyscy służący Bogu „obdarowani” będą chorobami?

Istnieje kilka fragmentów, na których opierają się zwolennicy „błogosławionego chorowania”. Najczęściej cytowanym jest werset z tytułu tego artykułu:

 Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło. (1 Koryntian 11:30)

Kiedy przeczytamy cały kontekst tego wersetu, zobaczymy, iż apostoł Paweł odnosi się w nim do pijaństwa i obżarstwa Koryntian podczas ich wspólnych spotkań. Moja pierwsza myśl była taka: obżarstwo i pijaństwo równa się marskość wątroby i choroba wieńcowa! Stąd choroby i śmierć! Jednak kontekst mówi wyraźnie o sądzie Bożym:

Lecz gdy jesteśmy sądzeni przez Pana, upomnienie otrzymujemy, abyśmy nie byli potępieni ze światem. (1 Koryntian 11:32)

Czy jednak sąd Boży musi oznaczać salę sądową i Boga – sędziego wymierzającego karę? Jak to się ma do faktu, iż Chrystus odkupił ludzkość i całą karę wziął na siebie?

W Starym Testamenci za każdym niemal razem, gdy mowa jest o sądzie Bożym, opisywana jest sytuacja jakiejś bitwy, i sądem jest klęska jednej ze stron. Widzimy zatem, iż sąd Boży może oznaczać naturalne konsekwencje jakiegoś czynu bez żadnej „cudownej” ingerencji.

Kiedy wierzyłem w całość podawanej mi chrześcijańskiej doktryny, w wersecie tym widziałem przestrogę przed piekłem – sąd = sąd, na którym staniemy po śmierci; potępienie = wrzucenie do piekła. Zauważ jednak, iż kontekst tego tekstu zupełnie nie mówi o „sprawach ostatecznych” i wbrew porywom zalęknionego przez religię mózgu, nie ma tu żadnej wskazówki, iż Paweł pisze o naszej wieczności.

Co zatem oznacza ten tekst?

Niektórzy uważają, że chodzi o choroby i śmierć w przenośni, w aspekcie duchowym, jednak analiza poszczególnych słów użytych przez Pawła wykazuje ponad wszelką wątpliwość, że chodzi o aspekt fizyczny. Czasownik tłumaczony to jako „umarło” (dosłownie – zasnęło) jest używany w tym samym Liście jeszcze pięć razy, i za każdym razem oznacza śmierć fizyczną (7:39; 15:6. 18. 20. 51).

Czy jednak Bóg zsyła na ludzi choroby? Jeśli mamy wątpliwości, jaki jest Bóg, najlepszą rzeczą do zrobienia jest przyjrzenie się temu, co robił Jezus. Czy obdarzał ludzi chorobami?

Stary Testament jest pełen obietnic zdrowia w nagrodę za posłuszeństwo, i jest też pełen gróźb chorób za nieposłuszeństwo (Księga Liczb rozdziały 11-14, 2 Kronik 21:15, 1 Samuela 25:38, Izajasza 10:16, plaga trądu itp), nie znajdziemy jednak nigdzie dowodu, iż to Bóg sam zsyła na kogoś chorobę – kara Boża z reguły oznaczała brak interwencji i zostawienie rzeczy ich naturalnemu biegowi. Można to porównać do sytuacji, gdy Bóg informuje kogoś, gdzie znajduje się szczepionka – jeśli osoba z niej skorzysta, nie zachoruje.

Jeżeli jednak przeanalizujemy sytuacje, gdy Bóg przestrzega przed chorobami, wszystkie mają jedną cechę wspólną: wszystko jest jasno stwierdzone, nikt nie musi się domyślać. Pojawia się na przykład prorok, który piętnuje grzech i następnie zapowiada karę za niego. Nikt nie musi zgadywać! Również Koryntianom Paweł jasno daje znać, co jest przyczyną ich chorób. Tak naprawdę nie do końca rozumiem każde słowo z tego fragmentu – jednak Koryntianie bez wątpienie wszystko rozumieli.

W Biblii nigdzie nie jest napisane, że jakaś choroba jest darem lub karą od Boga – bądź to w celu ukarania bądź poprawy czyjegoś zachowania! I nikt nie ma prawa wyrokować, kto i za jakie to grzechy został ukarany chorobą! Proroków i apostołów już nie ma! Zarówno chrześcijanie jak i niechrześcijanie chorują, i jest to naturalna kolej rzeczy na tym świecie. Kiedy przewrócisz się, jadąc na rowerze, tak że złamiesz sobie rękę, nie zastanawiasz się, co Bóg chciał przez to powiedzieć, ani nie prosisz o uzdrowienie – wzywasz pogotowie lub jedziesz na nie! Kiedy ty lub ktoś z twoich bliskich choruje, nie próbuj szukać w niebie odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Choroby są spowodowane konkretnymi działaniami (lub brakiem jakowychś). Mogą mieć źródło w problemach genetycznych. Mogą być spowodowane zduszoną w podświadomości traumą. I w ich wyniku jak najbardziej dojść do czegoś wspaniałego, jednak sytuacje, gdy możemy coś stwierdzić z absolutną pewnością, należą do rzadkości.

Jeszcze raz: w Nowym Testamencie w ogóle nie można mówić o karze za grzechy, bo całą karę wziął na siebie Chrystus. Czy Bóg wychowuje chorobami? Popatrz na choroby niemowląt – czy i je Bóg chce czegoś nauczyć? Czy może za coś ukarać?

Możesz zatem jak najbardziej pragać życia, które będzie służbą Bogu, nie musząc się obawiać, iż Bóg ześle na ciebie chorobę. A kiedy ktokolwiek próbuje ci wytłumaczyć twoje choroby wyrokami Bożymi… uciekaj jak najprędzej!

Ostatnia edycja – 7 lutego, 2019

Podziel się!Share on FacebookShare on Google+Pin on PinterestTweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this page

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *